Blog > Komentarze do wpisu
Bieg Wedla i Alleygra

 

Myślami jestm raczej do przodu niż na to co za mną, ale wypada kilka słów napisać o sobocie. W sobotę zachowaliśmy się jak zwyczajne małżeństwo, tyle, że na odwrót. Rano Kasia pojechała na zawody dla ścigantów, po południu jak potuptałem na alleygrę.

Bieg Wedla to dla mnie dowód że z biegami jest jak z knajpami. Mała knajpka z klimatem po jakimś czasie staje się popularna i wtedy klimat znika. Bo przez lata przychodzi się dla barmana, który zagada i pracującej z nim na zmiany dziewczyny, w wolnych chwilach grającej na pianinie i śpiewającej w salce na dole. Ale jak już knajpa jest znana to barman, nalewając siedemsetne piwo staje się opryskliwy a jego koleżanka nie ma kiedy wyjść zza baru.

Mały bieg z klimatem, kiedy przyjeżdża na niego pięćset osób staje się zwyczajną partaniną. Bo organizatorów przerasta liczna uczestników. Po klimacie zostaje wspomnienie, statystycznie co piąty biegnie inny od założonego dystans a szatnie i depozyt to zwyczajna lipa. Ale z Biegiem Wedla jest jak z Maratonem Poznańskim – ma opinie biegu z klimatem dla amatorów. I tak zostanie. A błędy organizatorów? Nieważne, zresztą jakie tam błędy? To że dopuszczają do startu osoby które nie powinny biegać z racji biegu? Niby nic, ale po co pisać regulamin, którego się samemu nie przestrzega.

Tak nawiasem tak wygląda czternastoletnia Dagmara Dominiak, według wyników nieoficjalnych, druga kobieta na trasie o długości 5,43 km.

Ja zamiast na Bieg Wedla pobiegłem do Podkowy na alleygrę. I tu było super. Mało ludzi, większość rodzin z małymi dziećmi, więc niby nie było z kim się ścigać. Była para rajdowców, między innymi Ula Wojciechowski, którą kojarzyłem jedynie z forów, później dowiedziałem się że zwyciężyła w klasyfikacji kobiet w Pucharze Polski w Rowerowych Maratonach na Orientację.

Zabawa była przednia i jakoś tam pojawiło mi się kilka pomysłów na podobne imprezy w Milanówku. Szukanie informacji w dziupli, przepisywanie liter z fragmentów wiersza było świetną zabawą. Na koniec klimatyczne spotkanie w Pałacyku  w parku leśnym w Podkowie.

wtorek, 15 lutego 2011, wojtek_wanat
Tagi: wojtek wanat

Polecane wpisy

  • Pavlov

    No dobra, złamałem się, rzeczy na górze od jakiegoś czasu, nawet trochę się ruszam. W sobotę byliśmy na małej imprezce na orientację. Kilka komentarzy które usł

  • Cel jest niczym

    „Cel jest niczym, ruch jest wszystkim” tak uważał Bernstein. Nie jest ważne dokąd docieramy, ważne jest co dzieje się po drodze. Być może nie dobieg

  • Koniec Wakacji

    Zacznijmy od końca. W poniedziałek rano waga pokazał 76,5. Ta sama waga, co to raczej zaniża niż zawyża. Nic tylko polubiły mnie te komórki tłuszczowe. Tupię so