Blog > Komentarze do wpisu
Cel jest niczym

„Cel jest niczym, ruch jest wszystkim” tak uważał Bernstein. Nie jest ważne dokąd docieramy, ważne jest co dzieje się po drodze. Być może nie dobiegłem do mety, za całą pewnością osiągnąłem pewien kres.

Był wrzesień 1997, od bez mała roku brałem już heroinę, ale starałem się udawać że wszystko jest w porządku. Biegłem w Maratonie Warszawskim i czy to za sprawą pogody, czy zwyczajnie organizm nie miał już z czego podawać stwierdziłem że mam już dość. Około trzydziestego kilometra przebiegało się wtedy obok mety. Zszedłem na chodnik, odpiąłem numer. Ze spuszczoną głową poszedłem do depozytu i przebrałem się. Zabolało. Wcześniej schodziłem z trasy na zawodach w lesie, ale pierwszy raz zdarzyło mi się zejść na szosie.

Tak właściwie całe to myślenie zaczęło się od rozmowy z sąsiadką. Kolejny raz wychodziłem na trening około piątej, zagadnęła mnie o to jak fantastycznie jest zaczynać dzień tak wcześnie.
 Ile czasu można orać w taki sposób? Wstawanie koło czwartej, trening, praca, dzieciaki ileś rzeczy w domu. Kiedy czas na spanie? Powoli obrastam w grubą warstwę depresji. Po co to wszystko? Żeby udowodnić sobie że nie jestem coraz starszy? Przecież co rano budzę się z jakimś nowym, albo i starym bólem. I zamiast uśmiechu jest skrzywienie twarzy i coraz to nowe złości. Kiedyś trzeba powiedzieć dość.

W lipcu czy sierpniu Hubert pisał że jestem wielkim faworytem pięćdziesiątek. Teraz już wiem – nie wystartuję już w tym roku. Nie warto, nie ma z czego, odbywa się to zbyt wielkim kosztem. Wyrzuciłem dzienniczki treningowe, zbieram ciuchy do biegania i zrzucam do piwnicy. Warto otrzeźwieć.

Może kiedyś znowu wyjdę potruchtać. W Bilardzie o Wpół do Dziesiątej bohater jada na śniadanie twarożek z papryką nie dlatego że ma na to ochotę, ale po to żeby utrzymać swój obraz w oczach innych. Zastanawiam się na ile to moje bieganie czemuś takiemu służy. Na ile biegam bo inni w ten sposób mnie właśnie określają? Zobaczę wreszcie jak to jest nie biegać.

To takie swoiste pożegnanie. Jak pisać o bieganiu nie biegając?

Dziękuję wszystkim którzy tu zaglądali.



piątek, 23 września 2011, wojtek_wanat
Tagi: wojtek wanat

Polecane wpisy

  • Nowy Rok

    Wkraczam oto w nowy rok. Ostatnie miesiące to była jakaś żenada. Ani treningu ani przygotowania do startów. Odcinałem kupony od tego co wypracowałem od paździer

  • POKORA CZYLI NAWIGATOR

    Jednym z podstawowych elementów nowicjatu jest pokora. Ważne jest oczywiście także wyrzeczenie i wyciszenie, ale gdyby spojrzeć na to tak na metapoziomie to są

  • Nawigator

    Za tydzień i dwa dni biegnę w Nawigatorze. I choć na liście nie ma jeszcze Michała Jędroszkowiaka nie jestem specjalnie pewny siebie. Ale na szczęście moja star

Komentarze
2011/09/23 12:49:43
Daj spokój z tym żegnaniem. Może po prostu biegaj na krótszych dystansach?
-
2011/09/24 12:31:38
Oj Wojtek, Wojtek!
Mam nadzieję, że Ci przejdzie. Może ja nic o bieganiu i trenowaniu nie wiem. Ale przecież jest bieganie i bieganie. Jest zagryzanie zębów o I miejsce, jest luz i zabawa na końcu stawki. I sto różnych odcieni pośrodku.
Życzę Wam pięknej jesieni.
-
2011/09/24 22:04:15
Ej no Stary, kaman... nie wygłupiaj się. Przyznam Ci się, że miałem ostatnio podobne myśli. Byłem zmęczony tym wszystkim, nadal trochę jestem. Ale cholera przestałem biegać przez parę tygodni i jakiś zły chodziłem, zdołowany. Mi to jednak daje wiele radości. Myślę, że po paru tygodniach nieróbstwa zatęsknisz za bieganiem. Tego Ci życzę. A jeśli nie chcesz się ścigać i masz dosyć presji na bycie mistrzem pięćdziesiątek to biegaj dla siebie, dla zabawy i przyjemności. Bez presji na wynik. Choć myślę, że i tak starego lisa zacznie do ścigania ciągnąć. Przypomnij sobie DYMnO, jak fajnie było. Pozdrawiam:)
-
2011/09/24 22:23:23
Mogę wyobrazić sobie dlaczego możesz być zmęczony, mam jednak cichą nadzieję, że to bardziej tymczasowa przerwa niż pożegnanie z bieganiem. Wierzę, że: jeszcze z wiosną się rozkręcisz, jeszcze z wiosną się roztańczysz .
-
2011/09/25 22:58:33
Strasznie to zabrzmiało jak dla mnie. Może potrzebujesz przerwy, ale według mnie co nagle to po diable, takie decyzje, że z dnia na dzień coś robię mogą być przydatne przy rzucaniu nałogów, ale w przypadku nałogowego biegania, to raczej nie sądzę. Lepiej ograniczyć, zrobić sobie przerwę, przedefiniować cele. Ogólnie bieganie jest fajne i gdybym nie mógł, to bardzo bym żałował. A co do pucharu to nie masz rywala na JT i Funexie, jak zbierzesz komplet to na Masakrze jesteś 4 pkt do przodu. Myśl pozytywnie. J
-
2011/10/14 07:27:03
Co u Ciebie, wszystko dobrze?
-
2011/10/14 08:06:38
Żona mnie zmusza i bije.
-
2011/10/14 08:40:16
że też jej się chce :)