Blog > Komentarze do wpisu
Nasz klub ChruChrup

Zaczęło się kiedy do naszego klubu ChrupChrup przeszedł nowy kolega. Do tej pory organizowaliśmy zwyczajną ligę szóstek piłkarskich. Każdy mógł się zgłosić, pod warunkiem, że grał w piłkę nożną, i że grał z nami na miejscowym Orliku. Może nie była to jakaś rewelacja, ale przychodziło na niektóre turnieje po trzysta osób i chcieliśmy grać w piłkę.

Kiedy w klubie pojawił się Zielony i powiedział, że zorganizuje w ramach naszej ligi trzy turnieje wydawało się że wszystko jest jasne. Gramy w piłkę, są dwie bramki, w Szóstkach nie ma spalonego, poza tym wszystkie zasady są takie same jak w zwyczajnym futbolu.

Zielony zrobił pierwszy turniej, podczas drugiego meczu w ramach specjalnych innowacji wrzucił jeszcze jedną piłkę i zszedł z boiska, bo stwierdził że w ten sposób sport okaże się bardziej męski. Kiedy ktoś mu zwrócił uwagę, że z dwoma piłkami to już nie całkiem są piłkarskie szóstki wzruszył ramionami.

Na drugim turnieju nie było bramek, to znaczy były ale wyobrażone i jak ktoś uważał, że trafił, krzyczał głośno i jeśli było ponad osiemdziesiąt cztery decybele bramka została uznawana. Na pytanie o zasady Zielony stwierdził, że stara piłka jest dobra dla zramolałego betonu ze Związku.

Na trzecim turnieju Zielonego zrezygnowano z piłki. Poza tym wszystko było jak w zwyczajnych meczach, tyle że każda z drużyn musiała poświęcić jednego zawodnika, który pełnił rolę piłki i pozwalał wtaczać się jako piłka do bramki przeciwnika. W przypadku poważniejszych obrażeń można było wziąć zmiennika spośród osób przechodzących ulicą. Co zapobiegliwsze drużyny zatrzymywały potencjalnych zmienników zawczasu a wygrała ta, która na początku zadzwoniła po znajomego rugbistę i poprosiła go żeby przeszedł się w odpowiednim momencie ulicą.

Kiedy po sezonie organizowano ligę na nowy rok Zielony zaproponował, że z przyjemnością zorganizuje kolejne trzy turnieje. Na zastrzeżenie że to nie jest do końca liga Szóstek Piłkarskich stwierdził, że jesteśmy grupą ramoli, nie rozumiejących ducha sportu, przyjaźni i koleżeństwa, o sporcie nie mówiąc.

I wtedy się zaczęło. Na przypomnienia, że jednak chodzi o piłkę nożną powtarzały się uwagi, że to co robi Zielony to jest prawdziwy sport, rozgorzała dyskusja.

Zielony powtarzał, że gdyby ewolucja postępowała tak szybko jak rozwój naszej ligi, ciągle jeszcze byśmy byli amebami i kompletnie nie rozumiemy ducha rozwoju futbolu. Zwycięzcy czterech, spośród trzech organizowanych przez Zielonego turniejów powtarzali, że to bardzo fajna zabawa a jeśli komuś się nie podoba to może się nie bawić i że przecież chodzi o to żeby się bawić a nie o jakieś głupie zasady.

Kolega Dyrektor, który powtarzał, że przecież nie chodzi o to żeby Zielony nic nie robił, tylko żeby w ramach ligi piłkarskiej robił turnieje piłkarskie a nie podchody został okrzyknięty głównym mącicielem. Generalnie jeśli ktoś stwierdzał że zasady są od tego żeby ich przestrzegać słyszał: Zamknij się, nie rozumiesz ducha nowoczesności. I poszło.

Bandana powiedział wy synkowie nie wiecie co może prawdziwy mężczyzna, i jak można się poszarpać to wam przeszkadza. Zresztą jak się komuś nie podoba może nie przychodzić, ja tam zawsze chętnie się poszarpię. A Zielony wtórował, pewnie, bo do mnie to sami ciekawi ludzie przychodzą na turnieje a nie tylko te durne skórokopy.

Tylko jakoś nie potrafił zauważyć, że jak zdecydował organizować turniej w ramach ligi Szóstek Piłkarskich to jednak powinna być piłka nożna.

 

Jak wchodzę gdzieś, gdzie ludzie porozumiewają się poprzez stepowanie i popierdywanie to nie mówię, że to jest głupie, że to bez sensu. Akceptuję sytuację, podskakuję i popierduję i morda w kubeł. A jeśli uważam, że to bez sensu nie wchodzę w takie sytuacje.

Zasady są od tego żeby ich przestrzegać, jeśli ich nie akceptuję to słabo. Tego uczę w ramach zajęć dzieciaki. Oni to są w stanie zrozumieć. Szkoda, że z tego się wyrasta.

niedziela, 24 listopada 2013, wojtek_wanat

Polecane wpisy

  • PAŚĆ I WSTAWAĆ

    Tak mnie wzięło na myślenie w jaki sposób moje dziecięce czy wczesno młodzieńcze doświadczenia z bieganiem wpłynęło na moje życie. Pierwsze ważne, bardzo ważne

  • NOSTALGIA

    Dawno mnie tu nie było. Nie to, że zupełnie nie biegam, ale jakoś nie mam energii do pisania. Zawsze brakuje tego czegoś, żeby usiąść i maznąć . Za trzy tygodni

  • WYMIERNE WSKAŹNIKI

    Piszę a więc biegam. Tak mnie tknęło, na ile wiarygodne są wymierne wskaźniki. Może warto w większym stopniu opierać się na wrażeniach, samopoczuciu. I poza wsz