Blog > Komentarze do wpisu
BIEGI NA ORIENTACJĘ,

Miałem taką refleksję po starcie w Pucharze Bielan, refleksję dotyczącą tego jak wyglądają w Polsce biegi na orientację. Ale, że jestem trochę leń, to nie chciało mi się tego opisać. Ale, że jestem tylko trochę leń coś ta napiszę.

Bieganie w Polsce rozwija się a właściwie rozwinęło w ostatnich latach, ale nie przekłada się to w proporcjonalny sposób na BnO. Jakoś tak jest, że na zawodach startują przede wszystkim albo ludzie, których pamiętam z lat dziewięćdziesiątych albo ich rodziny. Dlaczego?

Tak zwany boom biegowy związany jest z liczbą biegaczy – amatorów, do minimum ograniczone są wszelkiego rodzaju formalności. Ktoś organizuje imprezę, zdobywa w jakiś sposób fundusze, szuka sponsorów, ludzie się zgłaszają i po krzyku. W BnO cały czas króluje sport kwalifikowany, licencje i takie tam. Ma to swoje dobre i złe strony. No i mam w związku z tym kilka wątpliwości.

Stan zdrowia i takie tam podczas zawodów. Jak do tej pory nie było chyba żadnego poważnego wypadku podczas zawodów, o zgonach nie wspomnę. A co się stanie, jeśli podczas kolejnego sprintu jakiś dzieciak wpadnie pod przejeżdżającego ulicą rowerzystę, albo nie przymierzając zwichnie sobie nogę? Jeśli startuje ktoś bez licencji powinien przynajmniej podpisać oświadczenie o starcie na własną odpowiedzialność i braku przeciwwskazań zdrowotnych. Tak jest w przypadku osób bez licencji, a co z rejestrowanymi? Okazuje się, że osoba z licencją traci na trasie przytomność, zaczyna się procedura sprawdzająca, czy organizator zadbał o wszystkie szczegóły i tu pojawia się pytanie – skąd pan/ pani wiedział/ wiedziała, że nie było przeciwwskazań? Ano jest on zarejestrowany, miał badania. A czy pan szanowny sprawdził? I żeby było jasne, nie proponuję sprawdzania badań na każdym biegu, w przypadku niepełnoletnich trzeba by sprawdzać także zgody rodziców. Kierownik wycieczki podpisuje oświadczenie, że zawodnicy KS Szmacianka startujący w Biegu o Złote Kalesony mają ważne badania lekarskie, jeśli nie to pełnoletni wypełniają oświadczenia i po krzyku. W razie jakiegoś problemu to on bierze na siebie odpowiedzialność. Otwartym pozostaje pytanie czy wystarczy zgoda rodziców na cały rok, czy trzeba zbierać kwitki, co tydzień. Widzę różne za i przeciw, ale odpowiedzieć na to powinien prawnik.

Pytaniem, które pojawia się w szosowych biegach jest kwestia sensu ograniczenia klasyfikacji na przykład Mistrzostw Polski do zawodników z licencją. Bo wyłaniamy nie tyle Mistrza Polski, co Mistrza PZLA. Wyobraźmy sobie, że Henryk Szost wpada na pomysł startu w MP w BnO i okazuje się niezwykłym talentem orientacyjnym. I co stwierdzamy: panie Heniu, pan, se załatwi licencję? Może warto zacząć traktować licencje, jako swego rodzaju program lojalnościowy – nie masz licencji płacisz o 20% więcej wpisowego na imprezach z kalendarza PZOS i policz sobie czy opłaca ci się załatwiać licencję na pięć, dziesięć, czy dwadzieścia startów.

Co mnie uderzyło? Brak dbałości o to, żeby zawody były swoistym sportowym teatrem. Lepiej, bardziej atrakcyjnie wygląda meta na Parkrunie. To ważne, bo z jednej strony pokazując atrakcyjny produkt znajdziemy lepszych sponsorów, a sponsorzy to także pieniądze na szkolenie młodych zdolnych, stypendia i rozwój sportowy. Dla mnie, ale pewnie nie tylko dla mnie to jak wygląda impreza jest ważne, jeśli meta to tylko puszka gdzieś między blokami to jednak trochę słabo. Czymś wyjątkowym był dla mnie finisz na którymś Pucharze Wawelu pod Tatrami, gdzie meta wyglądała a z głośników leciał kawałek Dziewiątej Symfonii Beethovena, że o Oringenie nie wspomnę. Jasne, zwykły prosty bieg nie będzie miał takiej oprawy, ale małym kosztem da się stworzyć wrażenie, że jest to wydarzenie. Wystarczy kilka wbitych w otoczenie mety flag, może z czasem jakieś reklamy sponsorów. I to jest mechanizm, który się nakręca – im lepiej, atrakcyjniej wygląda impreza tym więcej ludzi, im więcej ludzi tym łatwiej o sponsorów, im więcej sponsorów tym lepiej to wygląda i lepszy poziom sportowy. Jasne, pokaz slajdów i filmu z imprezy w bazie super, ale może warto bardziej wyjść na zewnątrz. Tekst na stronie Bieganie.pl to krok w bardzo dobrą stronę. BnO ma ogromny potencjał do rozwoju, tyle, że trzeba wyjść poza schemat, w którym tkwi od lat.



poniedziałek, 23 stycznia 2017, wojtek_wanat

Polecane wpisy

  • BIEGAM BO LUBIĘ

    Popatrzyłem sobie na własne motywacje związane z bieganiem i trochę, troszeczkę, odrobinkę, ciut zrozumiałem, co się ze mną i we mnie dzieje. Przynajmniej w zwi

  • MARATON

    Minął prawie tydzień od Maratonu Warszawskiego, używając olimpijskiej nomenklatury wkroczyliśmy już w czterdziestą maratońską olimpiadę. Dopiero dzisiaj znalazł

  • OSTATNIE SZEŚĆ KILOMETRÓW

    Rzadko pisuję o startach, bo i rzadko startuję. O treningu też jakoś nie mam weny, ale dzisiaj pomyślałem, że warto. Myślałem w czasie treningu i z tego myśleni