Blog > Komentarze do wpisu
SUB 4 HMB

Od kilku miesięcy powraca temat projektu firmy Nike SUB 2 HMB. Projekt sam w sobie ciekawy, postanowiłem jednak rzucić wyzwanie firmie Nike i zawodnikom, którzy biorą w nim udział. Od razu stwierdzam – dam więcej.

Kiedy czytałem pierwsze doniesienia o przymiarkach do złamania bariery dwóch godzin w maratonie uderzyło mnie, że tempo, w jakim biegali uczestnicy wcale nie było jakieś niebotyczne. Ze zdziwieniem spostrzegłem, że te trochę ponad 5 to jest w moim zasięgu. Później zorientowałem się, że oni liczą tempo na milę a ja na kilometr. Ale czy to aż taka wielka różnica.

Logicznym wydało się postawienie granicy zdecydowanie wyżej. Rozpoczynam, więc, oficjalnie projekt SUB 4 HMB. Powiecie, że to nic takiego. Popatrzmy – oni na pełnej intensywności będą biegi przez dwie godziny, podczas, kiedy ja dwa razy dłużej. Poza tym przyglądając się ich parametrom okaże się, że wysiłek związany z przetoczeniem mojej masy będzie więcej niż dwa razy większy niż przewianie tych drobiazgów przez dystans maratonu. Poza wszystkim jednak wyzwanie, jakie przed sobą stawiam może sobie wyobrazić praktycznie każdy. Większość ze zwykłych zjadaczy chleba wie jak to jest, kiedy musimy mierzyć się z tymi wszystkimi „nie chce mi się” „mam za małą motywację” „na cztery to mogłem polecieć na żywca zupełnie niedawno” czy „tyle to ja biegałem za dzieciaka”. Tak, więc osoby śledzące postępy w przygotowaniach do złamania magicznej bariery już we wrześniu dokładnie poczują trudności i wyobrażą sobie smak moich sukcesów.

No i mój progres w porównaniu z ubiegłymi latami (może nawet 30 minut) będzie znacznie większy niż sympatycznych zawodników wybranych przez Nike.

Na ten czas popatrzmy na moje osobiste sukcesy w walce z czwórką. Dzisiaj wyszedłem na trening i jest nawet szansa, że jutro znowu mi się uda. Poza tym powstrzymałem się przed wrzuceniem tutaj wątku politycznego, łatwo nie było, i z uporem utrzymuje swoją wagę (BMI 26,1) dzięki czemu nie muszę robić siły, bo zakładam, że kiedyś schudnę. Tyle, że nie wiem, kiedy.

Do Maratonu Warszawskiego zostało jeszcze ileś dni, nie wiem ile, bo nie chce mi się sprawdzać, a jak już sprawdzę to liczba jest na tyle wysoka, że mnie to demotywuje.

O kolejnych sukcesach, postępach będę informował z dumą!

środa, 22 lutego 2017, wojtek_wanat

Polecane wpisy

  • OSTATNIE SZEŚĆ KILOMETRÓW

    Rzadko pisuję o startach, bo i rzadko startuję. O treningu też jakoś nie mam weny, ale dzisiaj pomyślałem, że warto. Myślałem w czasie treningu i z tego myśleni

  • POKORA

    Wczoraj dotarło do mnie, że wreszcie mam jakiś postęp. Jasne, jak sobie porównam to, co i jak teraz szuram z niegdysiejszym bieganiem to jest słabo. Ale po tym

  • DWÓJKOŁAMACZE

    Tak na marginesie wczorajszej imprezy na torze Monza pojawia mi się pytanie czy nieuznanie rekordu to efekt niedbałości czy uczciwości. Przy okazji całego zamie