Blog > Komentarze do wpisu
SŁOWO NA PONIEDZIAŁEK

Takie mnie naszły myśli po weekendzie i nie tylko zresztą. Wczoraj w Londynie padł w jakimś stopniu rekord świata kobiet w maratonie, w Warszawie padł mit Orlen Warsaw Marathonu. I jak nie było wiadomo nic o Rekordzie Polski Karoliny Nadolskiej tak i nie wiadomo.

W porządku chronologicznym. Kiedy zacząłem przeglądać kolejny raz informacje o rekordzie z Poznania dotarłem do faktu, że to już było. Dokładnie taka sama sytuacja miała miejsce przy okazji rekordu na 100 km Dominiki Stelmach. Co zaskakuje, to, że oba przypadki miały miejsce w Wielkopolsce a więc w regionie kojarzonym raczej z legalizmem, poważnym podejściem do prawa, ale i zasad. Osobnym problemem jest wątpliwość, czemu w przypadku Nadolskiej pojawiły się wątpliwości i jakiś rozgłos a w przypadku Stelmach jakoś tego nie zaobserwowałem. Może zwyczajnie nie zwróciłem uwagi? Swoją drogą ciekawe, że orgowie z Poznania nabrali wody w usta w kwestii rekordu.

Maraton w Londynie. Wiem nie ma takiego miasta, jest Lądek. Za koleją, najpierw Bekele zapowiedział walkę o rekord świata i poleciał na rekord przez pierwsze pięć kilometrów. Za to Mary Keitany wiele nie gadała, ale poleciała po rekord. Owszem Paula Radcliffe biegała szybciej, ale prowadzona przez mężczyzn. Takie wyniki nie są już uznawane za rekordy. Dyskutującym, czemu tak szybko i kobiety i mężczyźni tak szybko pobiegli pierwszą piątkę proponuję zajrzeć do profilu trasy. Na pierwszej piątce spadek 37 m. Bawi mnie to rozmawianie o tempie biegu beż patrzenia na profil trasy.

Na koniec Warszawa. Kolejny raz Orlenowi spadło i można odnieść wrażenie, że jest to wynik zaniedbań. Rozpoczęta zbyt późno rejestracja dała efekt, jaki dała. Biuro Zawodów pod namiotem wczesną wiosną, brak posiłku po biegu w pakiecie to takie drobiazgi, ale pozostaje lekki niesmak. To, co wyraźnie widać, to swoista atmosfera, podobna nieco do klimatu dookoła Maratonu Poznańskiego. Kiedy ktoś na forum dał lekko negatywny wpis, od razu mu się dostało. Przez wiele lat pierwszym maratonem dla licznego grona biegaczy był właśnie Poznań. W opozycji do „tego chuja, Troniny, co to się chce na biegaczach dorabiać”. W efekcie jakakolwiek negatywna informacja o Poznaniu kończyła się niezła jazdą na forum. Z jednej strony rozumiem mechanizm, najlepiej pamięta się pierwsze miłości, z drugiej sam mam podobnie, dla mnie tym najważniejszym będzie Maraton Warszawski. Z trzeciej widzę też wady tego biegu i jak ktoś o nich mówi jakoś mnie to nie zaburza. Jasne wiele rzeczy na OWM jest super – na ten przykład relacja z trasy i mety on line. Z drugiej poziom prowadzącego ją nieco mnie osłabił. Rozmawia ze zwyciężczynią a nie widzi, że w tym momencie Trzaskalska ogrywa dosłownie na ostatnich metrach dwie Kenijki. Słabo.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017, wojtek_wanat

Polecane wpisy

  • OSTATNIE SZEŚĆ KILOMETRÓW

    Rzadko pisuję o startach, bo i rzadko startuję. O treningu też jakoś nie mam weny, ale dzisiaj pomyślałem, że warto. Myślałem w czasie treningu i z tego myśleni

  • POKORA

    Wczoraj dotarło do mnie, że wreszcie mam jakiś postęp. Jasne, jak sobie porównam to, co i jak teraz szuram z niegdysiejszym bieganiem to jest słabo. Ale po tym

  • REKORD

    No i mamy zamieszanie z rekordem Polski. Karolina Nadolska, pobiegła w Poznaniu w rewelacyjnym czasie, wygrała bieg pokonując kolejną na mecie Kenijkę o cztery