Blog > Komentarze do wpisu
DWÓJKOŁAMACZE

Tak na marginesie wczorajszej imprezy na torze Monza pojawia mi się pytanie czy nieuznanie rekordu to efekt niedbałości czy uczciwości.

Przy okazji całego zamieszania pojawiło się sporo głosów, że wszystko to ma mało wspólnego ze sportem. Trafny komentarz na stronie Bieganie.pl na pytanie o zdanie ekspertów stwierdził, że ekspertami są tu właściciele i księgowa Nike’a. Coś w tym jest.

Po pierwsze jasne, że w porównaniu z klasycznym maratonem bohater poranka miał łatwiej. Czy jednak tłumaczy to poprawę wyniku o prawie trzy minuty? Swoje zrobiło zapewne precyzyjne przygotowanie i przekonanie, że muszą być tego pozytywne skutki.

Czy można była całość zorganizować tak, żeby rekord był do uznania? Jasne, po pierwsze samochód niższy i nieco dalej, po drugie napoje na stołach. To by było do zorganizowania praktycznie bez straty czasu zawodników. Wreszcie pacemakerzy, którzy pierwsze kółko lecą wszyscy a później zwyczajnie „są dublowani” i kolejne kółka biegną z Kipchoge. Pytanie czy było to niedopatrzenie czy przejaw uczciwości? Zawody w kalendarzu, trasa z atestem, nawet buty z atestem, badania na doping, więc wydaje się, że wszystko pod kontrolą.

Jest jeszcze trzecia możliwość – w takiej sytuacji Nike jest bezpieczne, gdyby rekord został uznany jakaś część środowiska biegaczy stwierdziłaby, że to już przegięcie i straty były by większe niż zysk. Straty marketingowe rzecz jasna.

I pojawia się pytanie o zorganizowanie podobnego wyścigu dla wielu stajni. Sama ścisła czołówka, zające od startu a później dublowani, tak, żeby rekord był do uznania. Wiem, że nie jest to klasyczny maraton, ale cóż, może to jest droga?

Na koniec, kolejny raz przeszukałem ponad 15 km, kolejny dwucyfrowy trening. A waga na to – ty grubasie. Trzeba być cierpliwym.



niedziela, 07 maja 2017, wojtek_wanat

Polecane wpisy

  • BIEGAM BO LUBIĘ

    Popatrzyłem sobie na własne motywacje związane z bieganiem i trochę, troszeczkę, odrobinkę, ciut zrozumiałem, co się ze mną i we mnie dzieje. Przynajmniej w zwi

  • MARATON

    Minął prawie tydzień od Maratonu Warszawskiego, używając olimpijskiej nomenklatury wkroczyliśmy już w czterdziestą maratońską olimpiadę. Dopiero dzisiaj znalazł

  • OSTATNIE SZEŚĆ KILOMETRÓW

    Rzadko pisuję o startach, bo i rzadko startuję. O treningu też jakoś nie mam weny, ale dzisiaj pomyślałem, że warto. Myślałem w czasie treningu i z tego myśleni