Blog > Komentarze do wpisu
SYLWESTER

Dzisiaj zaczynam nowy rok. Pod wieloma względami nowy, jak napisała Justyna Suchecka mam nadzieję, że gorzej już było. Tak mnie naszło na wspomnienia biegowe, więc lećmy.

Sylwester 1985/86. Jedziemy na obóz treningowy w Brennej. Pierwszy mój wyjazd z AZSem. W pociągu już do Cieszyna pani trener, która w tamtym momencie średnio za mną przepadała, z powodów dość oczywistych patrzy na mnie i stwierdza:

- Też jedziesz w tą samą stronę? Jakie to dziwne.

- Tak i nawet do samego końca.

Znaczy się nikt jej nie powiedział, że jestem zawodnikiem AZSu, nieźle. Z czasem pani trener się do mnie przekonała.

W samego Sylwestra wracam z Warszawy na obóz. Dwie noce w pociągu, dochodząc do domu, w którym mieszkamy mijam ekipę goniącą na autobus, którym przejadą kawałek. Dopytuję się o plany, wskakuję w ciuchy i lecę, spotkamy się w schronisku. To był czas, kiedy jeszcze były spore mrozy i śniegi. Nie było za to polarów, goreteksów i różnych takich wynalazków.

Kiedy dobiegam do schroniska mijam pierwszych, którzy wracają krótszą trasą, mój widok budzi rozbawienie. Kiedy biegłem pod górę nieźle się pociłem, to, co spływało, zamarzało na brodzie. Wydziergana przez mamę czapka puściła kolor i to, co zamarzło miało kolor denaturatu. Wjeżdżam do schroniska, szybka herbatka i wracamy. Na powrocie lekkie kółeczko, gubimy się, jak na sekcję biegów na orientację to nieźle, choć miewałem większe przypały.

W domu jestem dość dokładnie zajechany, obiad, łóżko, kolacja sylwestrowa sybolka i spać. To był moment, w którym pani trener przekonała się do mnie, choć specjalnie święty to ja raczej nie byłem.

Rano w Nowy Rok słońce, biały świeży śnieg i tylko we dwóch z Ćwiarą lecimy na rozbieganko. Jak ja lubię bieganie po ponowie. Mam wtedy wrażenie, że jestem pierwszym człowiekiem w tym miejscu. Wszystko jest takie dziewicze i czyste. Lecimy symboliczną piętnasteczkę, wracamy zadowoleni, jest pięknie.



poniedziałek, 01 stycznia 2018, wojtek_wanat

Polecane wpisy

  • JAK CI SIĘ BIEGŁO

    Jednym z moich ulubionych już byłych biegaczy elity jest Michał Smalec, ale zacznę od Rafała Wójcika. Będzie o tym, czemu spinam się na treningach a nie tylko s

  • LEKKOŚĆ

    Lubię te swoje soboty. Wtedy z zasady biegam, coś szybszego, przynajmniej jak na mnie teraz. Ostatnimi czasy poza tradycyjnym niedzielnym dłuższym bieganiem, ta

  • NOC

    Zbieram się z tym wpisem od tygodni. Czemu zabrałem się kurt teraz? Jest znowu niedziel i mm wyjść na długie wybieganie. Jak wyjdę później z całą pewności nie z