Blog > Komentarze do wpisu
PO WEKENDZIE

To był ciekawy weekend, szczególnie dla tych, którzy interesują się bieganiem na poziomie wyczynowym. Biegali w Szczawnicy, Londynie Krakowie i Warszawie. Działo się, choć, to, co dla mnie najciekawsze pewnie rozchodzi się z zainteresowaniami innych. I niestety będzie ciut politycznie, ale zaznaczę.

No, więc Szczawnica, różne biegi, których nazw nie pamiętam i jak dla mnie największa radość to fakt, że Maciek Więcek wrócił i zajął drugie miejsce na najdłuższej trasie. Macie jak to Maciek, nie będzie się rozdrabniał na jakieś spacerki na dystansie około maratońskie. Mam dla niego ogromnie dużo sympatii i szacunku.

W ramach Mistrzostw Polski na długim dystansie wygrali Edyta Lewandowska i Marcin Świerc. Otwartym pozostaje pytanie, kiedy w biegach górskich pojawią się na tyle duże pieniądze, że i tam zaczną się ścigać czarni a my: mieszkańcy Europy i Ameryki Północnej będziemy robili frekwencję. Pytanie generuje coraz częstszy transfer z bieżni i ulicy w góry.

W Londynie polecieli niby po rekordy, ale coś nie wyszło. Bekele zszedł z trasy Kipnoge pobiegł wolniej niż na torze Monza a Mo był trzeci. U kobiet miał być rekord z udziałem męskich pacemakerów, ale go nie było.

No i było pojedynek Kraków vs Orlen w maratonie. W Warszawie w ramach Narodowego Święta Biegania odbyły się Mistrzostwa Polski i wygrał mój faworyt. Yared kolejny raz udowadnia, że ma jaja, kolejny raz podnosi się po dramacie, może nie aż takim, jak praca w Londynie, ale to, co mu się przytrafiło na igrzyskach wielu by położyło. Był szósty w generalce z przyzwoitym wynikiem w niełatwych przecież warunkach.

Polećmy po święcie. Reklamowali się, jako największa impreza biegowa w Polsce, nawiasem dodając, że chodzi im o liczbę wszystkich uczestników. Sprawdziłem dane z zeszłego roku, dodałem dychę i maraton i ciągle wyszło, że w Biegu Niepodległości w Warszawie w sumie poległo więcej uczestników.

Zaczyna się politycznie

Swoją drogą to trzeba mieć ogromne zdolności. Mają ogromny budżet, możliwości zrobienia w zasadzie czegokolwiek i w ciągu trzech lat, jak raz wtedy, kiedy Orlenem zarządza PiS frekwencja spada z 7300 do niespełna 4500. Organizują imprezę tak jak zarządzają krajem.

Koniec polityki.

Mnie osobiście to, że w tym roku Orlen ma poważne szanse na pozycję numer pięć, jeśli chodzi o liczbę zawodników na mecie cieszy z kilku powodów. Mniej w kwietniu to pewna szansa na więcej we wrześniu. Na liście Maratonu Warszawskiego jest już prawie cztery tysiące osób. Nawet Wasyl się zgłosił a ja już zebrałem 5 zł (słownie pięć) i jak ktoś ma ochotę to może coś wpłacić.

Cieszy mnie regres Orlenu, bo oznacza, że kasa to nie wszystko. Że ciężka konsekwentna praca, jaką wykonywali, orgowie w Krakowie okazała się bardziej cenna i wartościowa niż pieniądze dużego koncernu. I w Krakowie, mimo trudnej konkurencji ciut przybyło, kilkanaście osób, ale zawsze.

A ja sobie poleciałem długie wybieganie, takie ponad dwie godziny, udało mi się nie polecieć z absurdalnie wysokim tętnem (średnio wyszło 144) i teraz mam trzy tygodnie, w których nie muszę zrywać się bladym świtem, więc i pobiegać mogę

poniedziałek, 23 kwietnia 2018, wojtek_wanat

Polecane wpisy

  • NOSTALGIA

    Dawno mnie tu nie było. Nie to, że zupełnie nie biegam, ale jakoś nie mam energii do pisania. Zawsze brakuje tego czegoś, żeby usiąść i maznąć . Za trzy tygodni

  • WYMIERNE WSKAŹNIKI

    Piszę a więc biegam. Tak mnie tknęło, na ile wiarygodne są wymierne wskaźniki. Może warto w większym stopniu opierać się na wrażeniach, samopoczuciu. I poza wsz

  • JAK CI SIĘ BIEGŁO

    Jednym z moich ulubionych już byłych biegaczy elity jest Michał Smalec, ale zacznę od Rafała Wójcika. Będzie o tym, czemu spinam się na treningach a nie tylko s