Blog > Komentarze do wpisu
WYMIERNE WSKAŹNIKI

Piszę a więc biegam. Tak mnie tknęło, na ile wiarygodne są wymierne wskaźniki. Może warto w większym stopniu opierać się na wrażeniach, samopoczuciu. I poza wszystkim, po co mi plan treningowy?

W tym blogu ten obrazek pojawił się zapewne nie raz, ale jeśli chodzi o temat kontroli czy samokontroli jest adekwatny. Meta Maratonu Warszawskiego 2007. Na mecie biegacz praktycznie traci świadomość, szarpie się, ale nie bardzo wie, co się z nim dzieje. Koniecznie chce się dowiedzieć, jaki miał czas, okazuje się, że ciut zabrakło mu do trzech godzin. Czemu nie poczuł, nie usłyszał, kiedy jego ciał krzyczało: dość?

Korzystamy z coraz bardziej skomplikowanych przyrządów monitorujących stan organizmu podczas treningu. Sam biegam, jak na moje standardy, z urządzeniem posiadającym wszystko poza wodotryskiem. Dość regularnie monitoruję tętno, tempo i kadencję. Korzystam także z wagi. Czy jednak wystarczającym wskaźnikiem zmiany masy ciała nie jest to, że spadają mi kolejne spodnie? Czy, szczególnie przy takim bieganiu, jakie lubię, czyli jak najmniej na asfalcie, tempo ma jakiekolwiek znaczenie? Wystarczy, że popada i tempo staje się mniejsze lub większe w zależności od tego, jakie jest podłoże.

A tętno spoczynkowe? Niby jest dobrym wskaźnikiem, jego wzrost świadczy o przeciążeniu. Tyle, że na regularne kontrolowanie rano tętna zwyczajnie nie mam zdrowia, czy cierpliwości. Coś takiego mogę poczuć na początku treningu. Zresztą przy moim aktualnym treningu byłby to przerost formy nad treścią.

W moim odczuciu przynajmniej równie ważne jak kontrola wymiernych wskaźników jest słuchanie siebie. To jedna z ważniejszych rzeczy związanych z bieganiem.

A plany treningowe? Warto wiedzieć, co, w jakim celu i jak biegać. W tym momencie nie piszę sobie planów na dłużej. Zwyczajnie czasem nie jest dla mnie przewidywalne ja będę się czuł za kilka dni. Najlepszym przykładem tu był czerwiec, kiedy po dwóch jak na mnie ostatnio niezłych miesiącach zaliczyłem dramatyczną padakę i z trudem wracam do treningów o dwucyfrowym dystansie. Z drugiej strony wagę mam wreszcie sensowną, więc może z czasem wyjdzie na lepiej. Ale to jeszcze kwestia poradzenia sobie z głową, a to łatwe nie jest. Ale w sumie nikt nigdy nie mówił mi, że będzie łatwo. Żongluję kilkoma zestawami mikrocykli i staram się pamiętać, że największe braki mam w obszarze wytrzymałości ogólnej.

wtorek, 03 lipca 2018, wojtek_wanat

Polecane wpisy

  • LEKKOŚĆ

    Lubię te swoje soboty. Wtedy z zasady biegam, coś szybszego, przynajmniej jak na mnie teraz. Ostatnimi czasy poza tradycyjnym niedzielnym dłuższym bieganiem, ta

  • NOC

    Zbieram się z tym wpisem od tygodni. Czemu zabrałem się kurt teraz? Jest znowu niedziel i mm wyjść na długie wybieganie. Jak wyjdę później z całą pewności nie z

  • BIEG NARODOWY

    Był taki bieg, o którym głośno było sporo przed Samym biegiem a i pop nim też było nieźle. To Bieg Konstytucji w Skarżysku Kamiennej. Przed trochę szumu sprawił