RSS
czwartek, 16 lipca 2015
Dziury

Dziurawe straszliwie to moje pisanie. Dziurawe okropnie to moje bieganie. Co tu skutkiem, co przyczyną? A może przyczyną jest coś jeszcze?

Dobrze tak sobie ponarzekać, od razu mi lepiej. Może dobrze nie biegać, to i mam na co narzekać.



14:58, wojtek_wanat
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 lipca 2015
Zazdroszczę

Zazdroszczę, zwyczajnie zazdroszczę ludziom, którzy swobodnie łączą pracę, rodzinę i bieganie. Kolejny tydzień mija z postanowieniem, że w weekend znowu zacznę.

W zeszłym tygodniu przebiegłem może z 10 kilometrów (słownie dziesięć). W tym dokładnie 0 (zero), ale jest jeszcze magiczny weekend i kto wie może w sumie wyjdzie jakieś dwadzieścia.

Dlaczego? Co takiego dziej się w mojej głowie, że budzę się bladym świtem, co o tej porze roku wypada bardzo wcześnie i nie jestem w stanie zebrać się na trening? Wiem, ale nie powiem. Wiem także, że zdecydowana zmiana tego stanu zmniejszy od razu moje pozabiegowe kłopoty. Tak to działa, tak działało zimą.

Miałem plan, żeby w Warszawie polecieć gdzieś w okolicach 3.10. Zostało niecałe trzy miesiące, ile można w tym czasie wypracować? Co prawda nie mam wytrzymałości ale za to mam spore braki jeśli chodzi o wytrzymałość ogólną. No siła biegowa to tylko wspomnienie. Za to znam trasę, i jest pod wieloma względami super. Przypomina tu i tam tę z 1995, kiedy zabrakło mi półtorej minuty do trójki. I co tam, pierwsze śliwki robaczywi, ruszam z treningiem i ile bym nie nabiegał, będę szczęśliwy. Bo kolejny raz u słyszeć Sen o Warszawie stojąc na starcie w wielotysięcznym tłumie to coś co mi się śni.



15:14, wojtek_wanat
Link Dodaj komentarz »