RSS
czwartek, 06 października 2016
JAK ODŁOŻYĆ TRENING

Odłożenie w czasie wyjścia na trening nie jest łatwe, proste i przyjemne. Często wymaga ogromnego nakładu pracy, wysiłku i niemałych umiejętności. Takie odkładanie to coś, w czym mam już niemałe doświadczenie i umiejętności. Podzielę się nimi teraz.

Zadzwonił dzwonek budzika, wróciłem z pracy i powinienem wyjść na trening, ale jakoś tak brakuje mi motywacji, co teraz? Trzeba kilku ruchów, żeby odwlec newralgiczny, trudny, bolesny moment, w którym wyjdziesz na deszcz, wiatr, mróz, upał. Generalnie każda pogoda jest niesprzyjająca, stwarza warunki utrudniające bieganie.

Krok pierwszy – najpierw zastanawiam się czy to wyjście na trening to dobry pomysł. Analizuję – może mam jakąś niegroźną kontuzję, która w wyniku biegania może się pogłębić. Jakieś małe stłuczenie, skręcenie, choćby złamany paznokieć. Niezłym powodem do rezygnacji jest złe samopoczucie – problemy żołądkowe, jelitowe, choćby w zalążku. Dobrym pretekstem do rezygnacji jest też zbyt krótki czas na regenerację przed kolejnym treningiem, zawodami, wyjściem na zakupy czy okazją do uprawiania seksu. Może jednak okazać się, że powodów takich nie ma, ale w końcu chodziło przede wszystkim o to, żeby jakiś czas stracić, czy raczej zyskać na autodiagnozę. Porządnie przeprowadzona refleksja zajmuje mi nawet 20 – 30 minut.

Dalej wyglądam za okno i zbieram ubrania na trening, wybieram buty, spodnie, koszulkę, może bluzę, kurtką, czapkę, buffa, rękawiczki. Wiele osób dziwi się temu, że mam tak wiele ubrań i butów do biegania. To absolutnie niezbędne, dzięki temu wybieranie sprzętu zajmie mi nie pięć czy dziesięć minut a nieraz bez mała pół godziny. Dobrym zwyczajem jest na tym etapie konsekwentne trzymanie się decyzji o konieczności skorzystania z tej konkretnej koszulki, której nie można znaleźć.

Następnie, kiedy już zebraliśmy ubrania sprawdzamy, jaka jest na zewnątrz temperatura, kontrolujemy prognozę pogody, bo w końcu w czasie czterdziestu minut, bo tyle będzie trwał mój trening może nastąpić załamanie pogody. Tu dobrze zastanowić się czy nie lepiej zrezygnować z treningu z powodów zdrowotnych związanych z pogodą. Warto sprawdzić temperaturę i prognozę na kilku stronach, tak dla pewności. Zyskałem w ten sposób kolejne dwadzieścia minut, więcej, mam poważne szanse na kolejne dziesięć minut bonusu w związku z tym, że wybór stroju był nie do końca trafiony.

Popatrzmy to już około 50 minut. Teraz pora na ubieranie się, wkładam kolejne warstwy zastanawiam się czy bielizna, aby na pewno mnie nie obetrze. Ubieranie to rytuał, który ma mnie wprowadzić w stan gotowości do treningu. Ważne jest, więc, żeby ubierać się w skupieniu, bez pośpiechu z refleksją nad tym, co i dlaczego robię. Nawet ubieranie się w lecie, kiedy mam do ubrania spodenki i koszulkę i pozornie można spodziewać się, że nie może to zając zbyt wiele czasu mam szansę na rozciągnięcie do około 10 minut. Jest już pełna godzina.

Teraz mogę poczuć głód. To niepokojący objaw, szczególnie, jeśli niedawno biegałem maraton i regeneruję się po nim, bo wtedy organizm musi być szczególnie dobrze otoczony opieką, trening na głodnego jest wtedy szczególnie groźny. Nieważne, że niedawno, to było trzy lata temu a organizm ma tyle tłuszczu, że spokojnie mógłbym na tym polecieć dwa Biegi Siedmiu Dolin, jem coś lekkostrawnego, dobre jest białe pieczywo z miodem, banan i mamy kolejną godzinę, bo przecież po jedzeniu nikt nie wyjdzie, bo to niezdrowe.

Kiedy zyskałem już dwie godziny warto zastanowić się czy zdążę przed zmrokiem, nie zmieniła się pogoda i czy nie warto skorzystać z toalety. Zawsze to kolejne kilka minut. Mogę jeszcze zając się niezmiernie pilnymi i ważnymi sprawami – popatrzyć czy ktoś nie skomentował jakiegoś postu na facebooka, czy nie ma informacji na mojej ulubionej stronie, zajrzeć na stronę biegu, na który się wybieram niebawem, na przykład za dwa miesiące, może okazać się, że zgłosił się jakiś mój rywal, albo nastąpiła zmiana trasy, co przecież jest kluczowe dla dzisiejszego treningu.

I kiedy już wydaje się, że wszystkie środki zostały wykorzystane i już muszę wyjść dochodzę do wniosku, że warto wrzucić coś na swojego bloga, tak, teraz już wiadomo, w jakim celu założyłem go kilka lat temu. Przy okazji oglądam jakiś film z ulubionego kanału G F Darwin, szukam muzyki, która da mi więcej energii do treningu. Dobrze wybrać jakiś długi utwór, bo wtedy zyskuję więcej czasu, nie warto zabierać sprzętu z muzyką na trening, wtedy nie musisz słuchać w domu.

Wkładam buty, wiążesz je, stop, zdejmujesz buty (dobrze jest je porządnie zawiązać, wtedy więcej czasu zyskasz na ich rozwiązywaniu) teraz przypomniałem sobie, że trzeba jeszcze skorzystać z kijka do automasażu, kilka minut szukamy kijka, który oczywiście leżał na wierzchu w miejscu, w którym położyłem go wczoraj. Jeszcze raz toaleta, buty i już po trzech godzinach i trzydziestu pięciu minutach wychodzę. Pełny sukces. Wychodząc mamroczę pod nosem – ale mi się nie chce.



12:25, wojtek_wanat
Link Dodaj komentarz »